piątek, 23 maja 2014

Jak myć warzywa i owoce?

Brudna Dwunastka

Mój poprzedni post o Brudnej Dwunastce, demaskujący gorzką prawdę o pestycydach w kupowanych przez nas warzywach i owocach, musi mieć swoją kontynuację. Trzeba przecież znaleźć jakiś sposób na to, by produkty, które codziennie spożywamy były wolne od pestycydów i innych świństw, żebyśmy mogli się cieszyć pełnią ich wartości odżywczych, smaku i aromatu, bez robienia sobie przy tym krzywdy. 

Jeśli chodzi o Brudną Dwunastkę najlepiej nieco ograniczyć jej spożywanie. Wiele osób zaleca, by produkty z Brudnej Dwunastki kupować wyłącznie ekologiczne. Ale powiedzmy sobie szczerze, kto będzie biegał po jabłka do sklepu z żywnością organiczną?

Skomentuję pierwszą "pestycydową" trójkę:

Jabłka



Słyszałam historię o pewnej znajomej, córce właściciela plantacji jabłek, która na czas oprysku musiała się wyprowadzać na kilka miesięcy z domu, który był nieopodal plantacji, bo od obfitych oprysków robiły jej się na twarzy straszne krosty, strupy i rany. Plantacja była gdzieś w mazowieckim, a owa znajoma musiała uciekać do Warszawy. Tak więc wygląda na to, że w Polsce jabłka też mogą zawierać znaczne ilości pestycydów. 

Truskawki



Raport przedstawia amerykańskie realia i nie wiem do końca o jakie truskawki tu chodzi. Czy są to te dorodne, ślicznie wyglądające truskawki, które można kupić u nas np. zimą za 20 zł za kg, a które w rzeczywistości nie mają ani smaku, ani zapachu? Czy nasze krajowe truskawki, które można kupić w sezonie w czerwcu też są traktowane tak dużą ilością chemii? Podczas mojego pobytu w Stanach ani razu nie widziałam truskawek na wagę lub w szypułkach tak jak u nas. Były za to "plastikowe" truskawki w plastikowych pojemnikach, dostępne o każdej porze roku. Nigdy ich nie kupowałam.

Winogrona



Myślę, że to prawda, że zawierają dużo pestycydów. Na targach i w sklepach wyglądają tak pięknie, jakby były żywcem wyjęte z rzymskiej uczty Cezara. A w rzeczywistości są to bardzo wrażliwe owoce, które bardzo źle znoszą transport. Logicznym jest więc, że muszą być traktowane olbrzymią ilością chemii, żeby przeżyć podróż z najodleglejszych zakątków świata i jeszcze w sklepie wyglądać ładnie przez dłuższy czas. Czy wiecie, że większość winogron jest do Polski importowanych z takich krajów jak RPA, Peru i Chile?! Z kolei kiedy ja przewoziłam winogrona, które rosną w moim rodzinnym domu na wsi zaledwie 100 km od Warszawy, trzeba je było zjeść w ciągu 1-2 dni, bo marniały, więdły i gniły. Ale to winogrona w 100% ekologiczne, nie traktowane żadną chemią.


Domowy sposób na usuwanie bakterii i pestycydów z warzyw i owoców

Moja recepta jest następująca: w miarę możliwości unikać lub ograniczyć spożywanie produktów z Brudnej Dwunastki, a skupić się na tych, które są traktowane mniejszą ilością pestycydów i słabiej je akumulują. Nie zapominajmy o tym, że nadal zawierają one pewne ilości pestycydów, dlatego trzeba dokładnie myć WSZYSTKIE WARZYWA I OWOCE i to nie samą wodą, bo to przy stosowanych obecnie środkach ochrony roślin na niewiele się zda. Na stronie Akademii Witalności znalazłam ciekawą metodę mycia przy użyciu roztworów wody, kwasu jabłkowego, kwasku cytrynowego i sody oczyszczonej.



Jak czytamy na stronie Akademii Witalności:

"Większość pestycydów stosowanych dzisiaj w uprawach przemysłowych ma skład opracowany tak, aby był wygodny dla rolników, czyli aby opady atmosferyczne nie zmywały ich z powierzchni opryskanych płodów rolnych. Jednym słowem są oleiste. Dotyczy to np. szeroko dzisiaj stosowanych karbaminianów czy pestycydów organofosforanowych (inaczej fosforoorganicznych). Nie są to jednak te połyskliwe woski, którymi pokryte są często np. jabłka. Oleiste pestycydy nie są ani widoczne gołym okiem ani też wyczuwalne na powierzchni warzyw i owoców w dotyku. Substancje te zobaczymy dopiero rozpuszczone w wodzie o odczynie alkalicznym, ponieważ dopiero w takich warunkach dochodzi do hydrolizy tych substancji"


Powyższa metoda mycia jest najtańszym sposobem na częściowe usunięcie szkodliwych substancji. Oczywiście, są firmy, które postanowiły zrobić biznes na myciu warzyw i owoców. W sprzedaży są dostępne specjalne płyny takie jak ten poniżej, który na stronie Ekolandu kosztuje 32,99 zł.


Przyjrzyjmy się bliżej składowi: 
Aqua - woda              
Malic Acid - kwas jabłkowy
Lactic Acid - kwas mlekowy
Citric Acid - kwasek cytrynowy
Aloe Vera Powder - sproszkowany aloes

Wniosek jest prosty. Po co wydawać 32,99 zł na coś, co możemy równie dobrze zrobić  sami w domowym zaciszu? Wystarczy kupić kwas jabłkowy i kwasek cytrynowy do zabicia bakterii, a sodę do usunięcia pestycydów.


Wrażenia po zastosowaniu tej metody

Oczywiście nie zajmuje to 5 minut, albo ja nie mam jeszcze wprawy i wyrobionego nawyku. Zresztą dla zdrowia warto poświęcić znacznie więcej czasu. Wypłukałam w roztworze z sody roszponkę i oczom nie mogłam uwierzyć: woda była mętna, brudna, o odcieniu żółtawym, z tłustawą powłoką na wierzchu - więc coś w tym musi być.

Moje emocjonalne zaangażowanie

Tak się zaangażowałam w tą całą walkę z chemią i pestycydami, że śni mi się to już po nocach. Dzisiaj śniło mi pole uprawne obficie pryskane przez panów w maskach i białych kombinezonach. Wyglądało to mniej więcej tak:





piątek, 16 maja 2014

Zamień chemię na jedzenie



Ponieważ nie jestem zbyt dobra w pisaniu recenzji, zacytuję jedną z nich, wyszperaną na stronie znak.com.pl:

"Co to znaczy zdrowo się odżywiać? Zacznij od unikania chemicznych dodatków. Nie tylko nie są potrzebne, one szkodzą! Jednego czekoladowego batona można przegryźć bez obaw, ale rozmaite barwniki, słodziki, wzmacniacze smaku i aromaty zjedzone także w płatkach śniadaniowych, w domowej(!) zupie czy lodach sumują się. I rujnują twoje zdrowie. Są przyczyną alergii, niestrawności, złego samopoczucia, a być może także zespołu ADHD.

Niewiele przeprowadzono rzetelnych badań dotyczących sztucznych dodatków do żywności. Julita Bator weryfikuje dane od producentów. Ponieważ dzieci autorki wykazują silną alergię na „polepszacze” i konserwanty musiała zmienić styl odżywiania się i życia całej rodziny. Od czterech lat próbuje, nie wydając dużych sum na kupowanie wyłącznie ekologicznych produktów, żyć bez „chemii”. Jej książka może być dla nas przewodnikiem po kuchni, która pachnie tak, jak jedzenie pamiętane z naszego dzieciństwa.

W dwudziestu rozdziałach udziela porad, jak unikać szkodliwej żywności, ale także jakie naczynia stosować w kuchni, jak przemycać wartościowe produkty w potrawach. Podaje 81 przepisów, które przywracają polskiej kuchni dawną, utraconą przed laty świetność."

Od siebie dodam, że autorka jest Polką, więc pisze z naszego punktu widzenia, co jest w takich publikacjach ważne. Gorąco polecam tą lekturę, bo dowiecie się z niej, ile syfu na co dzień spożywamy i jak bardzo szkodzi to naszemu zdrowiu.  Większość dzieci jest teraz alergikami, astmatykami, tak jak dzieci autorki. Oczywiście przyczynia się do tego zanieczyszczenie środowiska itp., ale również chemiczne jedzenie. Organizm ludzki jest bardzo mądrą maszynerią i zaczyna powoli odrzucać to, co niezdrowe.


niedziela, 11 maja 2014

Brudna Dwunastka

Warzywa i owoce skażone pestycydami

Proces wdrażania w życie produktów bez chemii jest o wiele bardziej skomplikowany niż mogło by się wydawać. Nie wystarczy ograniczyć spożywanie żywności przetworzonej przez człowieka na rzecz warzyw, owoców i innych darów natury. Okazuje się, że owe dary natury również zostały skażone ręką człowieka i to w znacznym stopniu. Każdy z nas wie, że pestycydy są używane przy uprawie roślin i że są szkodliwe. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że jedzenie niektórych warzyw i owoców może oznaczać konsumowanie 15 różnych chemicznych środków ochrony roślin! Według naukowców mycie i obieranie ich pomaga tylko w minimalnym stopniu, bo pestycydy przeniknęły do wnętrza roślin i się w nich odłożyły. A chodzi tutaj o tzw. Brudną lub Czarną Dwunastkę:

Brudna Dwunastka




Pełna lista 51 warzyw i owoców

Lista czarnych i żółtych roślin jest co roku opracowywana przez amerykański Departament Żywności i Rolnictwa. Pod lupę w 2013 zostały wzięte 51 rośliny, które uporządkowano w kolejności od największej do najmniejszej wg ilości pestycydów. Przeanalizowano aż 87 000 próbek. I tak wyłoniono Czarną Dwunastkę, znajdującą się na szczycie listy oraz Żółtą Piętnastkę u dołu listy. Co roku, kolejność się zmienia, rośliny wypadają ze swoich miejsc, idą do górę lub w dół. W 2013 roku ranking przestawia się następująco:
  
1.   Jabłka
2.   Truskawki
3.   Winogrona
4.   Seler naciowy
5.   Brzoskwinie
6.   Szpinak
7.   Słodka papryka
8.   Nektarynki - importowane
9.   Ogórki
10. Ziemniaki
11. Pomidorki cherry
12. Ostra papryczka
13. Borówka amerykańska - krajowa
14. Sałata
15. Zielony groszek - importowany
16. Jarmuż
17. Wiśnie

18. Nektarynki
19. Gruszki
20. Śliwki

21. Maliny
22. Borówka amerykańska – importowana
23. Marchew
24. Fasolka szparagowa
25. Mandarynki

26. Cukinia
27. Brokuły
28. Dynia
29. Szczypiorek
30. Zielony groszek - krajowy
31. Pomarańcze
32. Pomidory
33. Melon
34. Kalafior
35. Banany
36. Arbuz
37. Pieczarki
38. Słodkie ziemniaki
39. Kantalup (rodzaj melona)
40. Grejpfruty
41. Kiwi
42. Bakłażan
43. Szparagi
44. Mango
45. Papaja
46. Zielony groszek mrożony
47. Biała kapusta
48. Awokado
49. Ananas
50. Cebula
51. Kukurydza 

Czysta Piętnastka


I co tu zrobić? Pytania mnożą się w mojej głowie. Wyeliminować całkowicie Brudną Dwunastkę i pozostałe rośliny z góry listy, jeśli mówią, że mycie i obieranie nie pomoże? Albo chociaż ograniczyć ich spożywanie, a skupić się na produktach z dołu listy? Czy też kupować produkty narażone na największe skażenie pestycydami w sklepach z żywnością ekologiczną lub od zaufanych dostawców? A może jednak próbować je oczyścić w jakiś magiczny sposób? Sama szukam odpowiedzi na te pytania...

O dziwo, nigdy nie przepadałam za jabłkami i winogronami, brzoskwiniami a za to bardzo lubiłam grejpfruty, kiwi, arbuzy, awokado i pieczarki. Czyżby mój organizm intuicyjnie wybierał to, co najzdrowsze?

wtorek, 6 maja 2014

Dirty Laundry - Chemikalia w ubraniach

"Dirty Laundry 2: Hung Out to Dry"

Jestem na świeżo po lekturze raportu Greenpeace, który demaskuje obecność toksycznych substancji w ubraniach największych światowych marek: Adidas, Puma, Nike, Lacoste, GAP, H&M, Calvin Klein i wielu innych.


Nonylofenol w ubraniach 

Badania zlecone przez Greenpeace ujawniły, że odzież i obuwie sprzedawane na całym świecie przez największe marki odzieżowe, są wytwarzane przy użyciu tzw. etoksylatów nonylofenolu (NPE). NPE są stosowane jako środki powierzchniowo czynne w procesie produkcji w przemyśle tekstylnym, a następnie rozkładają się do toksycznego nonylofenolu (NP). Nonylofenol jest substancją chemiczną, która wykazuje zdolność do bioakumulacji i posiada właściwości zaburzające hormony. Wędruje w łańcuchu pokarmowym na coraz wyższe poziomy i jest szkodliwy, nawet w bardzo niewielkich ilościach. NP gromadzi się w tkankach ryb i innych organizmów, a niedawno wykryto tą substancję również w ludzkich tkankach. Co ciekawe, nonylofenol powodował u ryb feminizację. Nie trudno wysnuć wniosek, że może powodować ten sam proces również u ludzi.


Globalny problem

Spośród 78 analizowanych artykułów, 52 (dwie trzecie) wykazały obecność NPE powyżej granicy wykrycia czyli >1 miligram NPE / 1 kg materiału. Greenpeace podszedł do analizy bardzo rzetelnie. Wzięto pod lupę 15 marek, a próbki odzieży pobrano w autoryzowanych salonach sprzedaży w aż 18 krajach (m.in. w Austrii, Czechach, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Chinach, Japonii, Filipinach i Rosji). Wszystko po to, aby ukazać globalną skalę problemu. Analiza potwierdza, że stosowanie niebezpiecznych chemikaliów w procesie produkcji tekstyliów nie ogranicza się, jakby się mogło wydawać, wyłącznie do odzieży produkowanej w Chinach, ale w rzeczywistości obejmuje cały świat


Co na to firmy?

Jaka była reakcja producentów odzieży, których próbki ubrań zostały przebadane w ramach akcji Dirty Laundry 2? Oczywiście, większość ten raport zignorowała, co tylko świadczy o tym, że mają one swoich klientów i środowisko naturalne w głębokim poważaniu. Jedynie Nike i Puma zareagowały zobowiązując się do wyeliminowania z procesu produkcji wszystkich niebezpiecznych chemikaliów do roku 2020. To, że jako jedyne wydały oświadczenie w tej sprawie, świadczy o nich dobrze i myślę, że jeśli będę miała kupić jakieś sportowe ubranie czy obuwie, bez wahania wybiorę właśnie Pumę albo Nike. Tym samym oznacza to dla mnie bojkot pozostałych firm, które nie szanują zdrowia swoich klientów ani przyrody.


Smutna konkluzja

Greenpeace przyznaje, że raport Dirty Laundry 2  jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej.  Problem związany z użyciem niebezpiecznych chemikaliów ogranicza się nie tylko do nonylofenolu, ale bardzo wielu  innych toksycznych substancji używanych obecnie w przemyśle włókienniczym.

Artykuł przygotowany na podstawie:

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Kosmetyki dla dzieci

Podczas zakupów w drogerii warto przyjrzeć się bliżej produktom przeznaczonym dla najmłodszych, nawet jeśli nie macie dzieci. Kosmetyki dla maluchów, zawierają najczęściej mniej szkodliwych substancji, niż te przeznaczone dla dorosłych,  są więc dla skóry bezpieczniejsze. Najlepiej wybierać produkty dla niemowlaków, do użytku od 1 dnia życia, ale przed zakupem mimo wszystko przeczytać skład, bo nawet i tu mogą pojawić się przykre, chemiczne niespodzianki.

Przykładem produktu dla niemowląt, który warto polecić jest oliwka Hipp. 


Nie zawiera substancji zapachowych, uważanych za alergizujące, olejków eterycznych, barwników, substancji konserwujących, emulgatorów, parabenów i surowców pochodzenia zwierzęcego. Co więc zawiera? Aż trudno uwierzyć, ale tylko 4 substancje:
Helianthus Annuus Seed Oil – olej z nasion słonecznika
Prunus Amygdalus Dulcis Oil – olej ze słodkich migdałów
Tocopherol – witamina E
Parfum - substancja zapachowa
***     produkt, który absolutnie warto wypróbować

Kolejnym produktem przeznaczonym dla noworodków jest mydełko Bambino, choć ma zdecydowanie mniej przyjazny skład:


Sodium Tallowate - przetworzony tłuszcz zwierzęcy
Sodium Cocoatepochodna oleju kokosowego
Aqua - woda
Glycerin - gliceryna
Lanolin - lanolina
Parfum - zapach
Sodium Chloride – chlorek sodu (sól kuchenna)
Tetrasodium EDTA - sól tetrasodowa kwasu wersenowego, substancja drażniąca
Sodium Etidronate - nigdzie nie mogłam znaleźć definicji tej substancji, zakładam, że to nic dobrego
Disodium Distyryliphenyl Disulfonate - j.w.
PEG-14M - emulgator
CI 77891 - dwutlenek tytanu (naturalnie występujący minerał)


Mydło Bambino stosuję głównie do mycia rąk, a także do prania delikatnych rzeczy, które mają bezpośredni kontakt ze skórą tj. rajstopy czy bielizna. Piorę też w nim  ściereczkę z mikrofibry, której używam do OCM twarzy.
*       produkt do zaakceptowania 

Minusem jest to, że mydło ma odczyn zasadowy, więc jego pH jest wyższe od naturalnego pH skóry. Oznacza to, że mydło niszczy naturalny płaszcz ochronny skóry. Kiedy poczułam, że moje ciało i skóra po prostu MUSZĄ odpocząć od chemii, zdecydowałam się na odstawienie wszelkich mydeł, żeli do kąpieli i zaczęłam stosować naturalną metodę oczyszczania olejami (z angielskiego OCM czyli The Oil Cleansing Method). Tej metodzie poświęcę jednak osobny wpis w przyszłości, gdyż jest ona w fazie eksperymentalnej.


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Moje życie bez chemii (1)

10 rzeczy, które udało mi się zrobić, żeby zredukować nadmiar chemii

1. Ograniczyłam spożywanie cukru 

Jestem osobą szczupłą, więc nie chodzi tu bynajmniej o odchudzanie się. Zależy mi na zdrowiu i lepszym samopoczuciu. Skończyłam z podjadaniem po obiedzie ciasteczek i czekoladek. Przestałam też słodzić herbatę i ogólnie ograniczyłam picie czarnej herbaty na rzecz zielonej i ziół. O dziwo ograniczenie słodkości wcale, aż tak mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, czuję się dużo lepiej i nawet sama świadomość tego, że się nie truję, poprawia moje samopoczucie. Teraz zamiast sięgnąć po kolejne ciastko, sięgam po coś zdrowszego.


2. Zaczęłam jeść gorzką czekoladę

Kiedyś nie byłam w stanie jej przełknąć. Teraz chętnie po nią sięgam, jeśli mam ochotę na coś słodkiego. Wybieram najczęściej Lindta, bo jest dobra jakościowo i nie zawiera szkodliwych dodatków. Gorzka czekolada zawiera dużo magnezu, więc jest zdrowsza, niż czekolada mleczna. Trzeba jednak pamiętać, że zawiera cukier, więc jest nie tyle zdrowsza, co mniej szkodliwa, niż inne słodkie co nieco.

 

3. Na śniadanie jem kaszę jaglaną 

Staram się jeść kaszę jaglaną 2 razy w tygodniu. Gotuję ją wieczorem przez 5 minut, a potem zawijam w kocyk, kołderkę i "kładę spać", czyli zostawiam na noc, żeby doszła i rano mam gotową bazę na posiłek. Dorzucam nałuskane wcześniej orzechy włoskie, rodzynki, żurawinę, daktyle i mam pyszne, pożywne i zdrowe śniadanie. Pyszne? Tak, kasza jaglana naprawdę mi smakuje.

 

4. Wprowadziłam metodę oczyszczania olejami

Oczyszczam olejem zarówno twarz, jak i całe ciało. Czuję, że moja skóra wreszcie odetchnęła z ulgą. Za pomocą olejów nie zmywam naturalnej warstwy lipidowej skóry. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie powrotu do żelu pod prysznic czy mydła.


5. Zaczęłam wypróbowywać kosmetyki naturalne 

Wyszukałam kremy do twarzy o lepszym, bardziej ekologicznym składzie. Zamiast balsamu pełnego syntetycznych substancji, używam oliwki Hipp i naturalnych olejów. Zaczęłam też olejowanie włosów olejem kokosowym, po którym nakładam maseczkę z jajka. Same naturalne składniki, żeby nie truć organizmu.




6. Piję drożdże 

Aby poprawić kondycję włosów, a przede wszystkim przyspieszyć ich wzrost, od miesiąca codziennie piję kubek drożdży. Zamiast syntetycznych suplementów diety, wybrałam bardziej naturalny sposób. 


7. Jem więcej ryb

Mój TŻ uwielbia ryby, więc zaczęłam je przygotowywać głównie ze względu na niego, ale o dziwo, mi też bardzo zasmakowały.


8. Piję świeżo wyciskane soki

W każdy sobotni i niedzielny poranek pijemy świeżo wyciskane przez nas soki owocowe: pomarańczowy lub grejpfrutowy, a 2 razy w tygodniu sok marchewkowo-jabłkowy.



9. Zrezygnowałam z jedzenia kurczaka

Mięso kurczaka fermowego jest chyba najgorszym mięsem, dlatego, że jest nafaszerowane antybiotykami, hormonami i Bóg wie, czym jeszcze. Smakuje i pachnie coraz gorzej. Jeśli już kupię kurczaka to ze sklepu ekologicznego, albo ze znanego źródła. Nigdy więcej kurczaka ze sklepu! 



10. Zaczęłam pisać bloga 

Blog jest dla mnie dodatkową motywacją i mam nadzieję, że poprzez dyskusję z przyszłymi czytelnikami stanie się również źródłem wiedzy i inspiracji do walki z chemią w życiu.





piątek, 18 kwietnia 2014

Jedzenie zgodne z grupą krwi

Słuchaj swojego organizmu

Czy po zjedzeniu większej ilości mięsa, zdarza Wam się czuć, że żołądek jest przepełniony i ciężki, a po zjedzeniu sałatki warzywnej czujecie się świetnie? Albo czy po zjedzeniu wegetariańskiego posiłku pełnego warzyw, dopada Was po krótkim czasie niesamowity głód, a po mięsnym posiłku jesteście najedzeni i czujecie się doskonale?



Okazuje się, że istnieje olbrzymi związek między grupą krwi, a właściwym odżywianiem, dopasowanych do potrzeb organizmu. Poruszam ten temat, bo wydaję mi się on niesamowicie  ważny. Zanim zacznę na dobre walkę z nadmiarem chemii w jedzeniu, muszę najpierw ustalić, jakie produkty powinny być bazą naszych posiłków, a czego powinniśmy unikać.

Od dłuższego czasu zastanawiało mnie, dlaczego po zjedzeniu obiadu z porządnym kawałem mięsa, czułam się najedzona, pełna energii i nie musiałam podjadać niczego przez dłuższy czas, a mój TŻ czynił uwagi typu „Kochanie, a może byśmy jedli mniej mięska, bo mi jakoś ciężko na żołądku”. Za to po obiedzie złożonym wyłącznie z ryb i dużej porcji warzyw, on był zachwycony lekkim, delikatnym posiłkiem i czuł się cudownie, a ja za kilka godzin poczułam taki głód, że musiałam zjeść na noc kanapki, bo nie dałabym rady zasnąć ze ściśniętym żołądkiem. Okazało się, że ja mam grupę krwi 0, a on A. 

GRUPA KRWI O czyli mięsożerna ja

Wg naukowców krew grupy 0 prawdopodobnie płynęła w żyłach człowieka pierwotnego, zwanego myśliwym, żyjącego w czasach 40.000 do 20.000 lat p.n.e. Człowiek ten odżywiał się głównie mięsem i do dzisiaj ludzie z grupą krwi 0 przyswajają mięso najlepiej. Mają oni zakodowaną w genach zdolność do efektywnego wykorzystania białka zwierzęcego z pożywienia. Ich układ pokarmowy produkuje dużo kwasów żołądkowych, a organizm nastawiony jest na szybką przemianę materii. Są to osoby, który nie mogą się obyć bez białka zwierzęcego i dieta wyłącznie wegetariańska jest dla nich wysoce niewskazana.



GRUPA KRWI A czyli roślinożerny on

Krew grupy krwi A pojawiła się po erze myśliwego ok. 20 000 lat p.n.e jako reakcja na nowe warunki środowiskowe. Zaczęło rozwijać się rolnictwo i hodowla, a ziarno i warzywa stały się głównym pożywieniem dla społeczności rolniczych. Konsekwencją tych zmian była mutacja przewodu pokarmowego i systemu immunologicznego u części populacji. Następstwem tych przemian była mutacja krwi.  Osoby o grupie krwi A mają wrażliwy układ pokarmowy, który produkuje niewiele kwasu żołądkowego. Trawienie białka zwierzęcego jest dla nich  bardzo obciążające. Są to ludzie stworzeni do wegetarianizmu, których organizmy doskonale trawią roślinne produkty naturalne: warzywa, zboża i ziarna.




A jak wygląda podział na grupy krwi wśród Polaków?





Z przymrużeniem oka: grupa krwi a zodiaki 

Najzabawniejsze jest to, że jestem zodiakalnym drapieżnym i mięsożernym Lwem, a TŻ roślinożernym Baranem. Dieta zodiaków o dziwo pokrywa się z naszą grupą krwi. Przypadek? ;) 

Dieta zodiakalnego Lwa

Nie dla nich wegetariański reżim czy chrupanie marchewki. Większość Lwów - by żyć i ”polować” -  potrzebuje mięsa. Bywa jednak, że przesadzają z jego ilością i organizm się buntuje. Inną przyczyną, że organizm odmawia posłuszeństwa jest nieustanne narażanie się na stres. Cóż, Lwy lubią być w centrum uwagi i najlepsze, a to sporo kosztuje...
A dużo mięsa i stres to nienajlepsza mieszanka. Dlatego Lwy często mają zakwaszone organizmy, problemy z krążeniem i sercem.

Dieta zodiakalnego Barana

Zodiakalne Barany, mimo że nie uskarżają się z reguły na problemy ze zdrowiem, powinny uważać na to, co jedzą – dzięki temu zachowają świetną formę na lata. Powinny unikać potraw tłustych, ograniczyć mięso i wszelkiego rodzaju używki, natomiast włączyć do diety produkty gotowane bogate w węglowodany oraz białko. Na ich talerzach niech królują fasola oraz soja, a także różne sałatki warzywne, gotowane mięso i ryby.

A jaka jest Wasza grupa krwi i co Wam bardziej służy: posiłki mięsne czy wegetariańskie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...